Obserwatorzy

piątek, 21 października 2011

historia pewnego sernika

postanowiłam że w ramach wynalezienia sobie zajęcia dodatkowego zrobię sernik, oj strasznie dawno go nie robiłam i miałam wielką ochotę zjeść do kawki; synek oczywiście pomagał, trochę mniej bo jest chory ale jego udział miał spore znaczenie w efekcie końcowym ;)
no ale od początku i z przepisem:

kruchy spód:
1,5szkl. mąki
1/2 margaryny
1 jajko
1/2 szkl. cukru
proszek do pieczenia

wyrabiamy kruche ciasto, wykładamy na blaszkę i całość wkładamy do lodówki



masa serowa:
kilogramowe wiaderko serka
1szkl. cukru
5 żółtek
3 łyżki śmietany
3 łyżki oleju
cukier waniliowy
budyń śmietankowy
3/4szkl. mleka

łączymy w jednolitą masę, wylewamy na ciasto i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika 180st na 20min



 w tym czasie ubijamy pianę z białek, dodajemy 1szkl. cukru
następnie nakładamy powstałą bezę na gorące ciasto i posypujemy wiórkami kokosowymi
wstawiamy na kolejne 20min

i tu Wojtuś przejął kontrolę nad kuchenką, skoro mamusia kręciła pokrętłem od zegara to i on jakimś zechciał, a że wszystkie mają zabezpieczenia przekręcił pokrętło od termostatu ma 280st, efekt tego taki
zadymienie pełne, wietrzenia całe popołudnie a serniczek nadal w sferze marzeń ....


no a teraz wracając do poprzedniego postu i komentarzy

Edit Wojtek żywe srebro chętnie na nóżkach, za daleko się nie wypuszczam z całą ekipą

Aleksandra, Magdor wózek w drzwiach w miejscach publicznych mieści się bez problemu, do mieszkania niestety nie wjedzie, ale jest szybki w demontażu więc jakoś dajemy radę

Asia synek ciastkarz jak widać na obrazku powyżej, a dzieciaczki nie są bliźniakami: jedno ma 3tyg drugie 7tyg

Zaba77 to genialna podróba tako, tak genialna że nikt nie zauważa różnicy, mam tylko nadzieję że równie dobra jak tako; Twój wybór rozumiem ale nie popieram ... co zresztą widzę i Ty nie bardzo

dziękuję za miłe słowa i odwiedziny, życze udanego słonecznego weekendu
dobrej nocy

5 komentarzy:

Asia pisze...

Tak patrze na zdjęcia i czytam ale na zdjęcia z wyprzedzeniem i z ciekawością czytam co to za 'polewa' na serniku? ;) bo myślę nie może być, że sie przypaliło ;) ja też piekę ten sernik, zawsze wychodzi i smakuje bardzo dobrze :) Dziękuję za odpowiedź :)

Aleksandra pisze...

Kasiu, mój Maciek ostatnio zadziałał kuchennie identycznie, tyle, że przekręcił w trakcie pieczenia na...zero! Dziwiłam się bardzo, czemu ciasto tak długo nie pachnie pięknie...Efektem był klasyczny zakalec;)

Alexandra pisze...

i tak, dopóki nie zobaczyłam "murzynkowej polewy" ślinka mi ciekła...bo sernik to lubię nawet na surowo :) Hmmm....jednak całość i tak nie zmienia faktu że chyba dzisiaj zniknę na chwilę w kuchni i coś upiekę -> wszystko przez blogi - ciasto tu, ciasto tam :P
a Wojtuś -> cóż żal się gniewać na niego, chciał bardzo Mamie pomóc :)

Anonimowy pisze...

Jak tylko pianka się spaliła, to zawsze można resztą zaspokoić sferę marzeń ;)
nad p&t myślałam dokładnie cztery miesiące, brałam jeszcze pod uwagę baby jogger ale tamtego mogłam tylko nowego zakupić...używanych jakoś nie ma ;(
P&t ma dużo wad ale ma też i zalety. żałuje tylko że zapomniałam Ciebie się doradzić. Ty zapewne wypróbowałaś już większość wózków na rynku?:)
u mnie podwójne w szeregu- odpadły w przedbiegach. Za mały (w sensie za wąski) mamy przedsionek na klatce schodowej. Zaba77

bryzia pisze...

ha ha ale miałaś historie nieżle oj Wojti :)ale dobrze ,że wreszcie udało ci się zaspokoiĆ głód słodyczy :)