Obserwatorzy

wtorek, 26 marca 2013

Justin Bieber w Polsce

Witajcie
dziś odrobina emocji jakie towarzyszyły wczorajszemu koncertowi Justina Biebera w Atlas Arenie w Łodzi
blisko 11 tys fanów - blisko dwie godziny show
godzina 12.00 przed wyjściem z domu - w drodze po marzenie 
13.00 Atlas Arena serduszka dla Justina - czekanie 
Tour bus czyli "tym" cudem przyjechał ON
wejście 20 - wejście VIP 

taką czapkę nosi sam Justin 
telefon przy uchu przez kilka godzin, każdy kto nie mógł być na żywo chciał czuć tę atmosferę choćby pośrednio 
tłum się wzmaga, jest już prawie 16.30 otworzą drzwi 
17.00 z małym opóźnieniem wpuszczają pierwszych 30 osób z biletami meet&greet

tu krótka przerwa: w tym momencie Wiktoria spotyka się z Justinem Bieberem zdjęcie będzie dziś w nocy może jutro? oprócz tego dostaje paczkę z prezentami - tym zanudzę Was w kolejnym poście

po wyjściu ze spotkania z JB pełne emocji załapują się na zdjęcie z Danem gitarzystą Justina 
sektor diamond - szalik prezentowy - tu bawią się nieliczni 
19.30 piski wrzaski płacz i pełnia szczęścia, żywy prawdziwy Justin
mam mnóstwo zdjęć i filmików jakie dzieciaki nagrały ale bez przegięcia ;) 
i koniec, trzeba wracać do domu, nie było zachwytu 

bardzo się cieszę, że mogliśmy spełnić marzenie Wiktorii, sama byłam jestem pełna wrażeń po tym koncercie, Ci młodzi ludzi których gościłam cudnie się bawili a ja czerpałam radość z nich :)
dziękuję Wam za wytrwałość
pozdrawiam z Koszalina tym razem

5 komentarzy:

bryzia pisze...

CUDOWNE przeżycia szkoda że za naszych czasów nie było takich emocji i spotkań naszych idoli :( Wiki wiem w siódmym niebie cieszę się i czekam na to jedno jedyne zdjęcieeeeeeeeeeeee:))))))

Ludeczka pisze...

Ale to musiały być emocje. Fajna relacja. No i czekam na zdjęcia ze sprawcą zamieszania.
No i co to był ten vinyl?

Viola pisze...

a ja dostrzegłam jakieś podobieństwo między Wiki a Danem ;)

Aleksandra pisze...

Ale szał!
Czy mnie się zdawało, czy widziałam Wiktorię w tv w wiadomościach???

ZUzanna pisze...

Heheh...Myślałam o Wiktorii w dniu koncertu... I cieszyłam się jakbym sama tam była :D Fajnie, jak spełniają się takie marzenia :D